Archiwum kategorii: Izrael

Polska, Polin – Tu odpocznij

Dziś w radio zostałam zapytana o to, jak nas, Polaków, postrzega się w Izraelu (tu do posłuchania) W obecnym czasie, pełnym najróżniejszych emocji, wybijających się na pierwszy plan skrajnych poglądów, a nawet kłamstw rzucanych pomiędzy Polskę, a Izrael pytanie to jest naturalne. Od wielu lat regularnie krążę pomiędzy tymi krajami, spędzam w Izraelu wiele czasu, poznaję różnych ludzi w sytuacjach, które pozwalają mi budować wielowymiarowy obraz tamtego społeczeństwa.

Chciałam tu przedstawić dwie sytuacje, które są niezwykle ważne dla mnie osobiście, jak i rozwinąć w nich odpowiedź na powyżej zadane pytanie. Ponieważ czas antenowy audycji był dzisiaj dość krótki, proszę Czytelników, żeby zechcieli zerknąć na to rozwinięcie mojej porannej wypowiedzi.

Spotkanie w Jerozolimie

Pierwsza sytuacja miała miejsce w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie, kiedy oprowadzałam tam grupę turystów. Grupa nawiedzała Golgotę, mnie korzystając z chwili mojej przerwy w pracy zagaił piękną, sienkiewiczowską polszczyzną pewien starszy pan. Na marginesie, jedną z cech, jaką lubię u Izraelczyków jest łatwość rozpoczynania rozmów z obcymi ludźmi. Okazało się, że powodem zagadnięcia był fakt, że mówiłam po polsku. Starszy człowiek chciał dowiedzieć się czegoś o mnie, ale także opowiedzieć o sobie. W trakcie rozmowy okazało się, że ma już ponad 90 lat. Został uratowany przez polską rodzinę gdzieś na Kresach. Jemu, jako jedynemu z całej rodziny udało się przeżyć Zagładę. Już jako dorosły człowiek zamieszkał w Izraelu, założył własną rodzinę, miał dzieci i wnuki. Nigdy jednak nie zapomniał o tych, którzy uratowali mu życie i przez długi czas stanowili jego jedyną rodzinę. Utrzymywali regularne kontakty. W momencie gdy spotkaliśmy się na Golgocie oprowadzał właśnie dwie wnuczki ludzi, którzy dali mu schronienie. Jak sam powiedział, on jest Żydem, ale wie, że Grób Pański to ważne miejsce dla chrześcijan, więc zależało mu na tym, by im go pokazać. Miał ze sobą album ze zdjęciami, który wspólnie obejrzeliśmy. Pierwsze ze zdjęć pochodziły jeszcze sprzed wojny. Były to przejmujące fotografie rodzinne na tle tak typowych dla krajobrazu Polski kapliczek przydrożnych. Ostatnie ze zdjęć to już maleńkie dzieci, kolejne pokolenie. I tak przeglądając ten nieduży album prześledziliśmy całe życie tego pana (nie wiem nawet jak ma na imię).

To spotkanie, tamta opowieść, której nie zapomnę, było dla mnie powodem do głębokiego wzruszenia, bo w jego i jemu podobnych historiach wyraża się to, co jest wybite na medalach Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, a co jest zaczerpnięte z Talmudu Babilońskiego:

„ Jeśli człowiek ratuje jedno życie, to jest tak, jak gdyby uratował cały świat .”

Do niedawna w Yad Vashem sadzono drzewa ku czci Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Z powodu braku miejsca dziś imiona Sprawiedliwych umieszcza się na specjalnych tablicach.
Spotkanie w Polsce

Druga z historii opowie o starszej pani, która przyjechała z Izraela do mojej rodzinnej miejscowości i udała się do Urzędu Gminy, by dość archaiczną polszczyzną z domieszką angielskiego lub hebrajskiego tam, gdzie brakowało jej słów polskich, dowiedzieć się czegoś o mieście, z którego pochodził jej ojciec. Na szczęście w urzędzie trafiła na moją koleżankę, która nie mogąc jej w pełni pomóc skontaktowała ją ze mną i tak rozpoczęła się nasza wspólna przygoda. Także i moja, bo dzięki historii jej rodziny poznawałam własne miasto patrząc przez zupełnie inny pryzmat, jako miasteczka wielokulturowego i kurortu turystycznego. Z Mrozów pochodził jej ojciec, mieszkał jednak w Warszawie, a tu przyjeżdżał tylko na wakacje. Był to okres jeszcze przedwojenny i te sielankowe, dziecięce wakacje musiały mu zapaść głęboko w pamięć, bo jak opowiadała Lea (tak miała na imię), opowiadał o nich z ogromnym sentymentem. Gdy przyjechała więc po raz pierwszy do Polski nie mogła sobie więc odmówić przyjazdu, by sprawdzić, czy rzeczywiście tata miał rację. Potwierdziła mi z entuzjazmem, że tak. Zrobiłyśmy szeroki objazd opowiadając sobie nawzajem dzieje bliższe i dalsze. Najbardziej poruszyła Leę historia związana z Dziećmi Zamojszczyzny. Transporty kolejowe z dziećmi przejeżdżały przez Mrozy. Raz okolicznym mieszkańcom udało się zorganizować akcję ratowania dzieci. Gdy pociąg zjechał na bocznicę, dróżnicy zabrali konwojentów do stróżówki i tam w cieple nie szczędzili im alkoholu. W tym czasie pod torowisko podjeżdżali chłopi furmankami, na które zabierali małych więźniów. Umieszczono dzieci najpierw w zaimprowizowanym szpitalu, potem rozwieziono do rodzin, które podjęły się opieki nad nimi. Na pamiątkę tego wydarzenia na budynku dworca kolejowego jest tablica pamiątkowa. Moja nowa przyjaciółka gdy skończyłam opowiadać, wykrzyknęła: dlaczego ja o tym nigdy nie słyszałam! Musicie o tym opowiadać!

Od tamtej pierwszej wizyty w Polsce i Mrozach, Lea co roku przyjeżdża latem do Polski na wakacje. Podobno żałuje, że dopiero teraz (ma ponad 70 lat). Piszemy do siebie maile, wysyłamy życzenia z okazji żydowskich i katolickich Świąt.

Mam szczęście do ludzi!

Yad Vashem. Labirynt miast i gmin, w których do Drugiej Wojny Światowej były gminy wyznaniowe żydowskie.

 

Pielgrzymka Izrael – Jordania w weekend majowy.

Jeśli jeszcze nie macie planów na Długi Weekend Majowy AD 2018, mam propozycję, która bije na głowę wszelkie inne.

Możecie ten czas spędzić ze mną pielgrzymując po Izraelu i Jordanii, oto szczegóły po kliknięciu: Ziemia Święta z Jordanią – 11 dni 

Najłatwiej się zapisać, klikając w „Rezerwacja” poniżej programu: http://www.apoloniatour.pl/ziemia-swieta-jordania-8-dni-2/

Lub pisząc maila do Pana Leszka, który jest zawiadowcą wszystkiego: leszek@apoloniatour.pl

Do zobaczenia w Ziemi Świętej!

Kafarnaum – Miasto Chrystusowe
Pole Pasterzy
Ein Karem. kościół Nawiedzenia Św. Elżbiety
Pustynia Judzka
Jordan. Miejsce chrztu Jezusa.
Pater Noster. Grota Modlitwy Pańskiej.
„Tam gdzie pieprz rośnie” 😉
Dominus Flevit

 

Dlaczego Jerozolima rozpala emocje na Bliskim Wschodzie cz. 1

By zrozumieć, dlaczego status Jerozolimy jest punktem zapalnym relacji na Bliskim Wschodzie należy prześledzić rolę jaką odgrywała ona na przestrzeni dziejów.
Wszelakie wyjaśnienia najlepiej rozpoczynać od samego początku,
a więc trzeba się cofnąć aż do momentu, gdy po raz pierwszy pojawiła się idea monoteizmu.

Abraham – protoplasta monoteizmu

Abram był majętnym człowiekiem, jego bogactwo mierzyło się stadami, które były tak znaczne, że jego bracia wraz z rodzinami pomagali mu w prowadzeniu „rodzinnego interesu”. Gdyby nie fakt, że z żoną Sarą nie mieli potomstwa, jego szczęście byłoby pełne,
a tak nie umiał się cieszyć tym co ma.

W sukurs przyszli doń zwiastuni, pośrednicy między nim,
a nieznanym mu jeszcze Bogiem Jedynym. Obiecali, że jeśli ten zmieni politeizm na wiarę w to nowe, jeszcze mu nieznane, Bóstwo otrzyma tak liczne potomstwo niczym ziarna piasku. Cóż miał Abram do stracenia?! Zawarł przymierzę i stąd na znak wchodzenia w nowe życie otrzymał nowe imię – Abraham – „Kochający Boga” (hbr.).

Sara dość sceptycznie podeszła do zastanej sytuacji, wiedziała,
że fizycznie jest za starą, by móc mieć dzieci. Proponuje więc Abrahamowi, by przyjął jako drugorzędną żonę Hagar – swoją niewolnicę – młodą, piękną Egipcjankę. Prawo mówiło, że potomek
z takiego związku staje się prawowitym dziedzicem i niejako synem pierwszorzędnej żony. Rodzi się Izmael.

Nie o to jednak chodziło Bogu. Sara rodzi więc syna Izaaka.

Próba

Wszystko pięknie. Ale czy przyjęcie nowego Boga i to na wyłączność  – co jest ewenementem w politeistycznym świecie – było szczere? Bóg Jedyny wystawia więc Abrahama na próbę:
idź i złóż swego syna w ofierze.

Większość z nas zna te historię. Wiemy, że w ostatnim momencie Bóg lituje się. W zaroślach pojawia się baranek i to on staję się ofiarą całopalną – najdoskonalszą, bo jest wyrazem umiłowania Boga bez względu na wszystko.

Zapytawszy kto jest synem, większość odpowie: Izaak.
Dla Muzułmanów był to jednak Izmael.
Góra na którą weszli to Moria – dziś Plac Świątynny w Jerozolimie. Skała, na której był ołtarz ofiarny, była niegdyś skałą przy Świątyni Jerozolimskiej, a dziś jest ona przykryta złotą kopułą Kopuły Skały.

Pielgrzymowanie do Jerozolimy

Wydarzenie to jest początkiem jednego z najważniejszych świat pielgrzymich dla Muzułmanów: Kurban Bajram, gdzie ojciec rodziny uroczyście zabija baranka na pamiątkę, i gdzie pielgrzymuje się do Jerozolimy, by nawiedzić Plac Świątynny.

Jest też początkiem żydowskiego święta Paschy, które po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu zyskało dodatkowe głębsze znaczenie i stało się najważniejszym ze świąt pielgrzymich dla Żydów. Wskazujące na umiłowanie Narodu Wybranego i danie mu wolności, by móc objąć w posiadanie Ziemię Obiecaną.

Abraham miedzy młotem a kowadłem, czyli między dwiema żonami

Przy abrahamowym ognisku domowym zaczyna dochodzić do nieprzyjemnych sytuacji. Hagar, wciąż młoda i piękna, dokucza Sarze, która już tak młoda i piękna nie jest. W swej bucie zapomina, że jest niewolnicą i wywyższa się ponad swą panią, pewna swej uprzywilejowanej pozycji w oczach Abrahama. Sara skarży się mężowi.
Abraham wie, że pomiędzy zwaśnionymi kobietami zgody nie będzie. Musi je odseparować. Sara ma pierwszeństwo. Oddala więc Hagar wraz z Izmaelem. Wypędza ich na pustynię. Nie po to jednak by zabić, a by zachować pokój.

Na znak, że Hagar z synem nie mają umrzeć na pustyni, Bóg wyprowadza wodę ze skały i tak daje ratunek umęczonym i szansę na przeżycie. I taki jest oto początek dwu narodów semickich, potomków Sema – syna Noego. Oba narody są silne i butne, bo pustynia hartuje dusze.

Pytanie czy możliwa jest zgoda między nimi? Na tyle na ile możliwa jest zgoda między braćmi skłóconymi przez zazdrosne matki. A więc módlmy się o pokój na Bliskim Wschodzie, bo to chyba jedyna droga do pokoju.

A co dalej z Jerozolimą?

C. D. N.

Góra Oliwna

Jezus ze swymi apostołami upodobał sobie zbocze Góry Oliwnej, które nazwę otrzymało od gaju oliwnego porastającego obficie zbocza wzniesienia. Ogród Oliwny był więc świadkiem wielu wydarzeń z życia Jezusa i jego uczniów.

IMG_0046
Widok z dachów w Starej Jerozolimie na Kopułę Skały na tle Wzgórza Oliwnego.

DSCF2011
Cień drzew dawał wytchnienie i ukojenie po czasie spędzonym w gwarnej Jerozolimie. Ponadto na szczycie wzgórza znajdowała się biblijna Betania, dzisiejsza Azarija, która imię zyskała od mieszkającego w niej, wraz z siostrami: Martą i Marią, Łazarza. Byli to przyjaciele Jezusa, więc niejednokrotnie przemieszał szlak skryty pod konarami drzew, by się z nimi spotkać.

Ogród Oliwny
Widok na Górę Oliwną z Placu Świątynnego. W dole Dolina Cedronu, powyżej podłużny Kościół Agonii Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym.

Dziś, w Wielki Czwartek po Ostatniej Wieczerzy Chrystus zabiera w ulubione miejsce, tak dobrze sobie znane, apostołów, by się modlić. Jezus nie miał domu w Jerozolimie, nie miał w niej zacisznego miejsca, w którym mógłby w „zaciszu domowego ogniska” porozmawiać z Ojcem. Idzie więc tam, gdzie czuje

IMAG1282
Schody po których był prowadzony pojmany Jezus.

się dobrze, do miejsca, które przywodzi mu na myśl miłe wspomnienia czasu spędzanego tam na wytchnieniu i modlitwie. Skłania głowę na kamień, dziś skała ta nosi nazwę Skały Agonii i jest centralną częścią kościoła Agonii Chrystusa usytuowanego w ponad Doliną Cedronu w Ogrodzie Oliwnym.
Dzisiejsza modlitwa nie daje Mu jednak uspokojenia. Przeciwnie,  Chrystus przyjmuje kielich, który oznacza dla niego upokarzającą drogę przez Mękę, zakończoną okrutną śmiercią na Golgocie.

SL371168
Widok od strony Jerozolimy na Górę Oliwną.

Często mówimy po prostu Getsemani i nazwę te utożsamiamy literalnie z Ogrodem, w którym Jezus modlił się przed Męką , a krwawy pot występował mu na czoło. Sama nazwa zaś z języka hebrajskiego oznacza tłocznię oliwy. Oznacza to, że było wiele podobnych „getsemanich”, wszędzie tam gdzie rosły oliwki z znacznej ilości, by móc na miejscu przynajmniej cześć z nich przetwarzać. Jednak tylko to jedno Getsemani stało się świadkiem modlitwy ponad ludzkie siły, oczekiwania na mękę zdradzieckiego pocałunku, pojmania i powadzenia w kajdanach Syna Człowieczego.

IMG_0048
Kopuły Bazyliki Gromu Bożego. Pod jedną znajduje się Golgota, druga to Anastazis – Zmartwychwstanie. Pod nią mieści się Pusty Grób.

 

Do Betlejem spieszcie

Niedawno obchodziliśmy Boże Narodzenie. Chyba najcieplejsze święta, mimo zimowej aury. Przyzwyczailiśmy się do bombek, brokatu, ostrokrzewu i sama nie wiem do czego jeszcze „świątecznego”. Warto się więc przyjrzeć miejscu, gdzie „Słowo stało się ciałem”.
DSCF2159
Czternastoramienna gwiazda pod którą mieści się skała żłóbka Chrystusowego. Nie jest to pierwsza gwiazda, ale jej wierny odlew. Jednym z warunków pokoju po Wojnie Krymskiej było odtworzenie i powrót na miejsce Gwiazdy Betlejemskiej.

„Piękna niczym z Betlejem”

Miasto niegdyś kupieckie. Bogate bogactwem sąsiedniej Jerozolimy. Gdy Jerozolima – miasto przecinania się szlaków kupieckich – przeżywała dobre dni. Tym dobrobytem cieszyło się i Betlejem. Gdy Jerozolimie wiodło się gorzej, Betlejem… sami rozumiecie.

DSCF2600
Plac Żłóbka przed Bazylika Betlejemską. Za plecami mamy Bazylikę, przed nami Meczet Omara.

Dlaczego tak było? Nie każdego kupca stać było na zatrzymanie się w Stolicy, wolał karczmy nieopodal, taniej, itp. Najbliższe „nieopodal” to Betlejem właśnie. Stało się ono sypialnią, zapleczem. I umiało na tym zarobić. Ukuło się nawet specyficzne powiedzenie obrazujące styl życia Betlejemczyków. Gdy amant chciał powiedzieć komplement pannie, mówił: „jesteś piękna niczym z Betlejem”. Mieszczki betlejemskie nosiły się pięknie i z przepychem. Może taki miały styl, a może przykrywały kompleks, że są z przedmieść a nie Stoliczne 😉

16
Widok na dzisiejsze Betlejem.
handel
Niegdyś handlowało się suknami i przyprawami. Dziś suvenirami 😉 Prym wiedzie wszystko z drzewa oliwnego i sandały i wielbłądziej (lub prawie wielbłądziej) skóry.

Stajenka betlejemska

Kiedy nasza europejska i bogata w drzewostan wyobraźnia słyszy „stajnia” automatycznie widzi drewnianą szopę. Na Bliskim Wschodzie nie marnuje się cennego drewna na lokum dla bydła. Wykorzystuje się naturalne groty, których często jest w bród. Pogłębia się je, poprawia, przystosowuje, by spełniały swoje zadanie. Tak właśnie było i w Betlejem.

DSCF2155
Józef jako pobożny Żyd nie mógł odebrać porodu. Jego pomoc ciche wsparcie i czuwanie przy Maryi. Stąd kaplica sąsiadująca z Grotą narodzenia zyskała imię Św. Józefa.
DSCF2154
Bazylika Betlejemska do niedawna jeszcze przedstawiała obraz nędzy i rozpaczy. Zatarte freski, liczne zacieki itp. Na szczęście od 2 lat już trwa remont, który ma przywrócić jej świetność.

Gdy Maryja z Józefem przybyli do miasta szukali gospody. Niejedna tam była, skoro zatrzymywano się tam chętnie. A jednak zabrakło…Może to takie szczęście w nieszczęściu, że zabrakło. Miejsca noclegowe w dawnych zajazdach to często wspólna izba dla wszystkich podróżnych. Pod ścianami sienniki, albo i sama słoma. Jak gospodarz był porządny, to i zmieniał słomę, jak nie, to nie. Szafka nocna? A po co? Skoro i tak spało się w tym w czym się szło.

grota
W Grocie Betlejemskiej.

Mocno dyskusyjne to warunki by rodzić dziecko. Stajenka zapewniała więcej intymności, a zwierzęta dyskrecji.

baz.

Pierwsi goście

Ci pasterze to strasznie kontrowersyjna sprawa jest.

Fresk z wnętrza kaplicy na Polu Pasterzy.

Z owcami na hale, a dokładniej na Pustynię Judzką wychodziło się wczesną wiosną, powracało późną jesienią. Na taką pracę mogli sobie pozwolić modzi kawalerowie, którzy chcieli tak dorobić, by potem zaimponować rodzicom wybranki serca. „Uciekali” też ci, którzy z jakichś powodów nie powinni swego lica pokazywać w wiosce, by nie narażać się np. braciom uwiedzionej panny itp.
Taka najemna praca prowokowała też do nadużyć. Przyjemnie jest przecież zjeść młode jagnię z ogniska, zawsze można powiedzieć, że jakiś szakal je zjadł. Można też „na czysto” zarobić parę miedziaków, jak przechodzi jakiś głodny kupiec i che kupić owieczkę. Nasz szakal, jak zasmakowała jedna owca, nie odmówi sobie przecież drugiej. Stąd pasterzowanie było zajęciem dla nie dbających o dobrą reputację, lub takich którzy i tak takowej nie mieli.

pole pastaerzy
Kaplica na Polu Pasterzy w Betlejem. Swym kształtem ma przypominać tradycyjny pasterski namiot. Ma wręcz doskonałą akustykę. Kolędy brzmią w niej najlepiej.

Ale przecież o Jezusie mówi się, że jest Dobrym Pasterzem. Oczywiście. Ale Jezus nie był najemnikiem. Miał swoje owce, a o swój biznes się dba 🙂

aniol
Anioł, który nie dał się pasterzom wyspać. Nakazał iść do groty, gdzie „dziecię się narodziło”. Kiedyś „Pole Pasterzy” jak nazwa wskazuje, było polem do wypasania owiec. Dziś jest to jedna z dzielnic Betlejem, o tej samej nazwie.

„Uciekali na osiołku, przez pustyni żar…”

DSCF3738

Anioł nawiedził Tatę – Józefa nocą i nakazał ucieczkę do Egiptu. Inaczej, zarządzona przez Heroda „rzeź niewiniątek” nie ominie i jego Boskiego Syna. Uciekają więc. Ale noworodek chce jeść. Zatrzymują się więc.

DSCF2162
Wejście – zejście to Groty Mlecznej.

Na postój obrali grotę. Gdy Maryja karmi Jezusa kropla jej mleka spada na skałę, a ta bieleje. Do dziś skała w grocie pozostaje biała. I do dziś przybywają do niej rzesze pielgrzymów prosić o dar macierzyństwa.  Wielu zostaje to wynagrodzone.

DSCF3739
W zakrystii Groty Mlecznej są wyeksponowane liczne świadectwa tego, że warto właśnie tam modlić się o potomstwo.

Najdroższy cmentarz na świecie

 

g.absaloma

Zbliżają się Święta Wszystkich Świętych, więc nasze spojrzenia i myśli ukierunkowane są na cmentarze. Sprzątamy mogiły bliskich, grabimy liście, stawiamy znicze i kwiaty.

Skłoniło mnie to do napisania o najdroższym cmentarzu jaki przyszło mi nawiedzać. A być, może jest on i najdroższym na całym świecie. Czy rzeczywiście? Tego nie wiem, ale tyle jeszcze przecież przede mną.

Cmentarz na zboczu Góry Oliwnej

SL371167

Dlaczego parcele w tym miejscy są tak wywindowane cenowo?

Gdy przyjdą Czasy Ostateczne, Paruzja, Armagedon, Koniec Świata itp. itd. Mesjasz otworzy Złotą Bramę i będzie zapraszał poprzez nią na Sąd Ostateczny.
Ludzie prawi przejdą na prawo na wieczną ucztę w Niebie. Pozostali również zostaną zaproszeni na wieczność, ale w męki piekielne. Każdemu wg. zasług.

zlota brama

Rzeczona brama na zdjęciu powyżej znajduje się idealnie za drzewem po prawej stronie.

Jest to jedyna brama w obrębie murów Starego Miasta Jerozolimy, która pozostaje zamknięta, co by nie przyśpieszać ostateczności. Ale co istotniejsze, jest to jedyna brama, która wiedzie bezpośrednio pod Plac Świątynny. Skoro i tak zacięte walki toczą się o Wzgórze Świątynne, to wyobraźcie sobie, bo by było, gdyby jakiś dywersant próbował się dostać nań od dołu, tunelem, gdyby Złota Brama nie była zamurowana. Kolejna wojna światowa i rychły Armagedon mógłby być całkiem w zasięgu ręki.

Kto może być tu pochowany?

Każdy. W zależności od pojemności portfela. A usytuowanie mogiły zależne jest od wyznania.

SL371168

Część cmentarza od strony Góry Oliwnej to cmentarz żydowski, jest podzielony na mniejsze, przynależne do różnych synagog, wspólnot itp. Każda część jest ogrodzona, zamykana i ma komu podlegać.

Pomiędzy Górą Oliwną a Górą Moria na której jest Plac Świątynny przebiega Dolina Cedronu. W niej zgromadzą się  żywi i umarli czekając na Sąd.
Póki co jest to miejsce poświęcone na cmentarz dla księży i sióstr zakonnych, którzy zmarli podczas służby w Ziemi Świętej.
Miejsce to pobłogosławił św. Jan Paweł II będąc w Roku Jubileuszowym podczas Pielgrzymki do Ziemi Świętej odprawiając w tym miejscu Eucharystię.

SL371176

Zdjęcie zrobione zostało od str. cmentarza, tak więc grobów nie widać. Widać za to Bazylikę Narodów – miejsce, gdzie modlił się Chrystus przed męką i po lewej Ogród Oliwny. Ołtarz, przy którym JP II odprawiał mszę ustawiony był po lewej str. na prawo rozciąga się Dolina Cedronu.

Po drugiej stronie Doliny Cedronu znajduje się cmentarz muzułmański. Oni mają najbliżej do Bramy Złotej. A więc i do nieba. Grunt, to dobrze się ustawić, ewentualnie zostać ułożonym.

SL371177

„Mur Bezpieczeństwa”

Nawiązując do tego, że z wielu fal radiowych, kanałów TV, liter ułożonych w słowa i zdania dowiadujemy się ostatnio, że Mur Berliński runął, chciałam podzielić się z Wami zdjęciami z innego muru, który jeszcze (niestety) nie runął, a (co gorsze) wciąż powstaje. Rzecz będzie o murze pomiędzy Izraelem a Zachodnim Brzegiem Jordanu.

DSCF2490

Trochę obawiam się tego wpisu. Chciałabym uniknąć pójścia ścieżką, która zawiedzie mnie w meandry polityki. Ale ten mur już sam z siebie jest polityką. A i ja już „użyłam” polityki, choćby przez postawienie cudzysłowu w tytule, świadczącego o tym, że nie uważam tej nazwy za oddającą rzeczywistość do jakiej się odnosi. Czy też stawiając nawiasy ze słowami nacechowanymi emocjonalnie: (niestety) i (co gorsze). I chciałabym na tym poprzestać, bo sytuacja jest, niestety, patowa. Każda ze stron szafuje argumentami, każda ma swoje racje, ale i każda dużo brudu za paznokciami.

DSCF2500

Mur Bezpieczeństwa zaczął powstawać w wyniku decyzji rządu Izraelskiego w 2002 r. i budowa poszczególnych odcinków trwa do dziś. Celem budowy była próba zapewnienia bezpieczeństwa Izraelczykom. Od 2000 r. trwała bowiem Intifada Al – Aksa i wielu zamachowców samobójców przedostawało się ze strefy autonomicznej do Izraela. Mur od początku wzbudzał wiele kontrowersji, tym bardziej, że ustawa mówiła, że będzie on usytuowany wzdłuż linii granicznej z 1949 r. co, niestety, nie jest w pełni respektowane i dochodzi do nadużyć i zagrabiania ziemi przez Izrael.

DSCF2502

Dla jednych Mur miał być zapewnieniem spokojnego snu, dla innych stał się swoistym „aresztem domowym”, a dla Banksyego i jemu podobnych powstała nowa przestrzeń, by wyrazić się artystycznie, a przy okazji i politycznie. Wszystkie prace powstają tylko po palestyńskiej stronie.

DSCF2506

Pod imieniem Banksy kryję się brytyjski artysta grafficiarz, którego ani imienia nie możemy być pewni, ani tego jak wygląda. Pewną ma natomiast kreskę, a jego prace podbijają świat. Na rzeczonym murze odcisnął swoje przesłanie artystyczno – pacyfistyczne w 2005 r.

DSCF2488

 

Fani Banksyego mogą odwiedzić sklep sygnowany jego imieniem w Betlejem niedaleko checkpointu. Można tam kupić pamiątki z reprodukcjami jego prac.

 

 

Morze Martwe – największa depresja

m.martwe

Dawno nic nie napisałam i aż mi wstyd z tego powodu. Niemalże popadłam w depresję, gdy spojrzałam, że dwa pierwsze a zarazem ostatnie wpisy pochodzą z minionego już Anno Domini. Śpieszę więc nadrobić tę karygodną nieodpowiedzialność z mojej strony.

Największa depresja w jaką przyszło mi wpaść

cos 150

Napisałam powyżej, że o mało nie popadłam w depresję z powodu zaniedbań blogowych. To sprawiło, że pierwszy wpis „odświeżający” będzie właśnie o depresji.

Najniższe miejsce na świecie w jakim przyszło mi być to Morze Martwe. Dziś jest ono usytuowane ok – 418 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego. Jest to największa depresja po jakiej można kroczyć suchą stopą.

M.Martwe

Depresja ta powiększa się z roku na rok. A obniżanie lustra wody w Morzu Araby (bo i taka nazwa funkcjonuje) jest zauważalne gołym okiem.  Pokusiłam się o sprawdzenie, kiedy byłam tam pierwszy raz. Było to w 2007 roku, ostatnio – 2 tygodnie temu. Różnica jest kolosalna. Co na to wpływa? Po pierwsze: klimat, jest ciepło i coraz cieplej, a powietrze jest suche, co powoduje znaczne parowanie, które przyśpiesza jeszcze obecność minerałów zawartych w wodzie podatnych na ten proces. Po drugie: ogromna eksploracja tego terenu. Z Morza wydobywa się na ogromną skalę minerały, a to na kremiki, maseczki itp. , a to w innych celach, które mało mają wspólnego ze sferą estetyczną, za to z przemysłową ogromnie dużo. Jest ono nawet producentem asfaltu, stąd Morze Asfaltowe to jeszcze jedno z jego imion. I po trzecie: brak bieżącej wody, która zasiliłaby zbiornik. Na chwilę obecną jedynym pewnym ciekiem wodnym, który zasila Morze Słone (takie małe to jeziorko, a tyle imion) jest rzeka Jordan. A i ona zanim dopłynie do swego ujścia, to jest mocno osłabiona. Pozostałe cieki, to rzeki sezonowe, które spływają w porze deszczowej z pustyni. A tych też ubywa, z tego względu, że pustynia jest eksplorowana. Próbuje się ją pozyskać dla człowieka. I jest to już kolejna ingerencja ludzka, która działa niszcząco na naturę.

pustynia 001

Instrukcja obsługi naturalnego SPA

Zbawienne właściwości minerałów występujących w Morzu Martwym odkryła już Kleopatra. Miała nawet prawo do wyłącznego pozyskiwania glinki i innych dobrodziejstw, które niesie ze sobą. Później w średniowieczu ludzie  doszli to wniosku, że skoro żadne ryby tam nie pływają, to musi być ono straszliwie toksyczne, a jego wyziewy trujące. Trzeba się więc go wystrzegać. Żeby tego było mało, na jego dnie najprawdopodobniej znajduje się legendarna Sodoma, która z powierzchni ziemi zniknęła przy pomocy deszczu siarki, a siarki w Morzu też jest pod dostatniej. Tym bardziej więc trzeba unikać tego podwodnego cmentarzyska.

DSCF2723

Dziś Morze Słone znów powróciło do łask i jest jedną z niewielu okazji, kiedy możemy oficjalnie i bez skrępowania obrzucić się nawzajem błotem. Jak to robić?

Najpierw musimy sprawdzić, czy nie mamy jakichś ran czy zadrapań, bo zdyskwalifikowałyby by nas. Zasolenie jest tak duże (ok. 22 % – 28 %), że byle zadrapanie odczulibyśmy jak dawną torturę
z posypywaniem solą żywych ran.

DSCF2748

 

Woda jest ciepła i ma konsystencję oleistą, a do tego znaczną wyporność, stąpamy więc po jej dnie ostrożnie, tym bardziej, że może być ono niestabilne, śliskie od glinki, lub z formacjami ze skrystalizowanej soli. Staramy się nie chlapać na innych, by nikomu nie nachlapać w oko. Pamiętajmy o średniowiecznych torturach!
Jest to raj dla niepływających pływaków, gdyż można swobodnie unosić się na powierzchni.

Pływanie pływaniem, ale najważniejsze to: sięgamy do dna po wielką garść glinki, smarujemy się cali, wystawiamy do słońca by obeschnąć, spłukujemy. Potem znów i znów i aż do znudzenia. Podobno taka kąpiel potrafi odjąć człowiekowi i 20 lat. Oto i ja w trakcie kuracji 😉
m.martwe

 P. S. Piszę, bo zostałam zrugana przez tłitera, że za krótko. A więc rozszerzam.
Wysychanie jest poważnym problemem i szuka się środków zaradczych. Najlepiej by było, jakby klimat się oziębił i nie trzeba by się już martwić. Ale pogoda jak na złość nie chce współpracować. Inny pomysł, to zaprzestanie eksploracji na tak szeroką skalę, ale jako że w grę wchodzą ogromne pieniądze, zaniechano tego pomysłu. Jedyny jaki znaleziono, to przekopanie kanału z Morza Czerwonego. Plan ten jest forsowany od 2005 r., ale napotyka na wiele sprzeciwów. Egipt nie wyraża zgody, bo to może zrujnować faunę i florę w M. Czerwonym. Innym znakiem zapytania jest to, jak będą zachowywały się wody M. Martwego, jak wprowadzone do nich zostaną te inne.

Optymiści natomiast mówią, że nie ma się co martwić, bo już ok 120 tys. lat temu raz Morze Araby wyschło, a potem odrodziło się jak feniks z popiołów. wystarczy wiec poczekać, aż samo się napełni. Tylko co na to czakanie mają poradzić np. właściciele hoteli, którzy niby są w pierwszej linii brzegowej, ale ten brzeg gdzieś tam majaczy w oddali na horyzoncie.