Archiwa tagu: glinka

Morze Martwe – największa depresja

m.martwe

Dawno nic nie napisałam i aż mi wstyd z tego powodu. Niemalże popadłam w depresję, gdy spojrzałam, że dwa pierwsze a zarazem ostatnie wpisy pochodzą z minionego już Anno Domini. Śpieszę więc nadrobić tę karygodną nieodpowiedzialność z mojej strony.

Największa depresja w jaką przyszło mi wpaść

cos 150

Napisałam powyżej, że o mało nie popadłam w depresję z powodu zaniedbań blogowych. To sprawiło, że pierwszy wpis „odświeżający” będzie właśnie o depresji.

Najniższe miejsce na świecie w jakim przyszło mi być to Morze Martwe. Dziś jest ono usytuowane ok – 418 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego. Jest to największa depresja po jakiej można kroczyć suchą stopą.

M.Martwe

Depresja ta powiększa się z roku na rok. A obniżanie lustra wody w Morzu Araby (bo i taka nazwa funkcjonuje) jest zauważalne gołym okiem.  Pokusiłam się o sprawdzenie, kiedy byłam tam pierwszy raz. Było to w 2007 roku, ostatnio – 2 tygodnie temu. Różnica jest kolosalna. Co na to wpływa? Po pierwsze: klimat, jest ciepło i coraz cieplej, a powietrze jest suche, co powoduje znaczne parowanie, które przyśpiesza jeszcze obecność minerałów zawartych w wodzie podatnych na ten proces. Po drugie: ogromna eksploracja tego terenu. Z Morza wydobywa się na ogromną skalę minerały, a to na kremiki, maseczki itp. , a to w innych celach, które mało mają wspólnego ze sferą estetyczną, za to z przemysłową ogromnie dużo. Jest ono nawet producentem asfaltu, stąd Morze Asfaltowe to jeszcze jedno z jego imion. I po trzecie: brak bieżącej wody, która zasiliłaby zbiornik. Na chwilę obecną jedynym pewnym ciekiem wodnym, który zasila Morze Słone (takie małe to jeziorko, a tyle imion) jest rzeka Jordan. A i ona zanim dopłynie do swego ujścia, to jest mocno osłabiona. Pozostałe cieki, to rzeki sezonowe, które spływają w porze deszczowej z pustyni. A tych też ubywa, z tego względu, że pustynia jest eksplorowana. Próbuje się ją pozyskać dla człowieka. I jest to już kolejna ingerencja ludzka, która działa niszcząco na naturę.

pustynia 001

Instrukcja obsługi naturalnego SPA

Zbawienne właściwości minerałów występujących w Morzu Martwym odkryła już Kleopatra. Miała nawet prawo do wyłącznego pozyskiwania glinki i innych dobrodziejstw, które niesie ze sobą. Później w średniowieczu ludzie  doszli to wniosku, że skoro żadne ryby tam nie pływają, to musi być ono straszliwie toksyczne, a jego wyziewy trujące. Trzeba się więc go wystrzegać. Żeby tego było mało, na jego dnie najprawdopodobniej znajduje się legendarna Sodoma, która z powierzchni ziemi zniknęła przy pomocy deszczu siarki, a siarki w Morzu też jest pod dostatniej. Tym bardziej więc trzeba unikać tego podwodnego cmentarzyska.

DSCF2723

Dziś Morze Słone znów powróciło do łask i jest jedną z niewielu okazji, kiedy możemy oficjalnie i bez skrępowania obrzucić się nawzajem błotem. Jak to robić?

Najpierw musimy sprawdzić, czy nie mamy jakichś ran czy zadrapań, bo zdyskwalifikowałyby by nas. Zasolenie jest tak duże (ok. 22 % – 28 %), że byle zadrapanie odczulibyśmy jak dawną torturę
z posypywaniem solą żywych ran.

DSCF2748

 

Woda jest ciepła i ma konsystencję oleistą, a do tego znaczną wyporność, stąpamy więc po jej dnie ostrożnie, tym bardziej, że może być ono niestabilne, śliskie od glinki, lub z formacjami ze skrystalizowanej soli. Staramy się nie chlapać na innych, by nikomu nie nachlapać w oko. Pamiętajmy o średniowiecznych torturach!
Jest to raj dla niepływających pływaków, gdyż można swobodnie unosić się na powierzchni.

Pływanie pływaniem, ale najważniejsze to: sięgamy do dna po wielką garść glinki, smarujemy się cali, wystawiamy do słońca by obeschnąć, spłukujemy. Potem znów i znów i aż do znudzenia. Podobno taka kąpiel potrafi odjąć człowiekowi i 20 lat. Oto i ja w trakcie kuracji 😉
m.martwe

 P. S. Piszę, bo zostałam zrugana przez tłitera, że za krótko. A więc rozszerzam.
Wysychanie jest poważnym problemem i szuka się środków zaradczych. Najlepiej by było, jakby klimat się oziębił i nie trzeba by się już martwić. Ale pogoda jak na złość nie chce współpracować. Inny pomysł, to zaprzestanie eksploracji na tak szeroką skalę, ale jako że w grę wchodzą ogromne pieniądze, zaniechano tego pomysłu. Jedyny jaki znaleziono, to przekopanie kanału z Morza Czerwonego. Plan ten jest forsowany od 2005 r., ale napotyka na wiele sprzeciwów. Egipt nie wyraża zgody, bo to może zrujnować faunę i florę w M. Czerwonym. Innym znakiem zapytania jest to, jak będą zachowywały się wody M. Martwego, jak wprowadzone do nich zostaną te inne.

Optymiści natomiast mówią, że nie ma się co martwić, bo już ok 120 tys. lat temu raz Morze Araby wyschło, a potem odrodziło się jak feniks z popiołów. wystarczy wiec poczekać, aż samo się napełni. Tylko co na to czakanie mają poradzić np. właściciele hoteli, którzy niby są w pierwszej linii brzegowej, ale ten brzeg gdzieś tam majaczy w oddali na horyzoncie.