Archiwa tagu: Trolle

Trolle

Trolle pojawiły się na świecie wraz z nastaniem chrześcijaństwa. Wiele zjawisk, które wcześniej dało się tłumaczyć wolą lub kaprysami bóstw z lokalnego Olimpu zwanego Asgaardem nagle straciło rangę – zabrakło bogów, a Bóg Jedyny tego typu figli nie płata.

Dawniej gdy nastała burza z piorunami, oczywistym było, że to olbrzymy napatrzyły się na Freję – bóstwo odpowiedzialne za płodność, piękno i to co w rozkwicie. Napatrzyli się i zapukali do drzwi nieba, by wypożyczyć im Freję na choć trochę, żeby mogli z nią kawy się napić, aż do rana, lub co innego tam aż do rana… Thor – ojciec tak się na to gniewa, że rzuca swym młotem Mjolnerem. A młot to niebagatelny, wyrzucony ku przeciwnikowi zawsze wraca do ręki właściciela, nie ma więc co igrać z losem. Nie można się też dziwić, że Thor prócz młotem miota piorunami i śle grzmoty  gdzie popadnie.Gdy mleko zbyt wcześnie skwaśnieje, kto za to odpowiada jeśli nie psotny Loki? Albo czyja winą jest to, że wędrowiec zgubił drogę w lesie?
Z

Odpowiedzią na te pytania, gdy dawni bogowie przeprowadzili się do lamusa stały się trolle. Wielkie stwory omszałe na ramionach, na nosie atrybut w postaci krzaczka, w głowie rozumu niewiele, za to podstęp i knowanie przeciw biednym chrześcijanom. Trollowi najbardziej smakuje krew niewinnego chrześcijanina, lub chociażby sakiewka zabrana jako myto za przekroczenie mostu, za co normalnie opłat się nie bierze.

To są panowie trolle, ale są też żeńskie trolle. Jak je zwać? Bo nie są to trollice, trollewny ani nawet trolejbusy. To huldry. Charakterystyka huldry jest następująca: przybiera ona postać nadobnej niewiasty, staje na skraju drogi i wabi wędrowców, by skręcili z utartego szlaku. Ciągnie takiego do lasu na jego zgubę. Mogłoby się wydawać, że niekoniecznie to akurat huldry stoją przy duktach i traktach. Jak więc sprawdzić, czy mamy do czynienia z baśniowym stworem? A nie na przykład z przybyłą wprost z Koryntu damą portową? Trzeba takiej huldrze zajrzeć pod sukienkę, to jedyna rada. Każdy troll, a więc i żeński ma krowi ogon. Nawet gdy huldra przybiera damską postać, ogon ten nie znika i trzeba go chować pod sukienką. Gdy więc natrafi się na ten niepozostawiający wątpliwości artefakt, trzeba szybko salwować się ucieczką. Gdy nie-huldrze zajrzy się pod sukienkę, ucieczka też jest wskazana, ale to inna historia.

Zdarzyć się może, że pan zapała szczerym uczuciem do huldry-białogłowy napotkanej w leśnych ostępach. Może próbować rozkochać ją w sobie do tego stopnia, że ta przed ołtarzem wyzna mu miłość. Nieszczęsny artefakt wtedy odpadnie i odtąd będą żyli długo i szczęśliwie, a przynajmniej do spotkania kolejnej huldry.